Dlaczego nie potrafię schudnąć? Odcinek 2

Zapraszam na kolejny wpis z cyklu, dlaczego nie potrafię schudnąć!

Jak co tydzień będę analizować kolejne przyczyny braku spadku masy ciała…

Tydzień temu pisałam o jedzeniu za małej ilości kalorii …

Zapraszam na wpis tutaj

A dzisiaj czas na wydającą się bardzo oczywista przyczyną, a mianowicie jedzenie za dużo….

Wiem wiem…. Na pewno myślicie, że jest to oczywiste i banalnie proste i co ja Wam mogę na ten temat więcej powiedzieć…

W sumie to napisać 🙂

Powinnam podsumować ten wpis „dieta MŻ – mniej żreć”

Pamiętam jakby to było wczoraj będąc nastolatką ….

A w rzeczywistości prawię dekadę temu …

Jak na stronie Vitalii szukałam pomysłu na diety, na ćwiczenia i właśnie ciąglę była dieta „MŻ” i nie mogłam zrozumieć o co chodzi…

Dieta męża? Że mąsz gotuje? Że jemy to co facet? …

A okazało się po prostu  mniej żreć .. 🙂

100% blond 🙂

 

Także jedźcie mniej i koniec wpisu! 🙂

Ale nie byłabym sobą, gdybym to uczyniła…

Bo to wcale nie jest takie proste i granica „dużo za dużo” u każdej osoby jest gdzie indziej….

Ale my bardzo często wzorujemy się na osobach, które są idealnie fit i podpatrujemy co one jedzą…

I jeśli popatrzymy na jakąś fitnesskę i zobaczymy porcje jakie ona jada stwierdzamy „rzeczywiście, żeby schudnąć trzeba jeść” i oczywiście zgadzam się w 100000% z tym, bo tak na prawdę jest…

Ale jeśli ta dziewczyna spędza na siłowni codziennie 2 godziny, a my tego nie robimy…

To raczej jej dieta i kaloryczność tej diety nie będzie dopasowana do nas…

Prawda? 🙂

Inna sytuacja, gdy przychodzi do mnie para, mąż i żona, z genialnym pomysłem odchudzać męża, bo przecież Pani jest 5 kilo chudsza od męża,a ona je zdrowo, a on nie! 😉

Nie wiem czy wiecie, ale żona u dietetyka staje się ekspertem od smaków męża, trenerem personalnym i dietetykiem w jednym…

Ona wie najlepiej jak powinien mąż się odżywiać, co powinien trenować i co powinien odpowiadać 😉

Generalnie to wygląda tak, ze mąż mówi

„nie lubię curry”…

żona „ale jak to nie lubisz? przecież lubisz!”

Także jest zabawnie… Wiecie kobieta ma zawsze rację, prawda? 🙂

I oczywiście wiecie potem wielkie zaskoczenie, że mąż chudnie na diecie, a ona nie…

No tak…

Bo mężczyźni na dzień dobry mają większą podstawową przemianę materii i mogą zjeść więcej …

Mężczyźni mają w życiu lepiej, prawda? 😉

A jak jeszcze mąż pracuje fizycznie i zdarzy się mu wyjście na siłownie to jest to ogromnie zaskakujące, że żona z pracą siedzącą i nie wychodząca na fitness nie schudnie na takiej kaloryczności…

Niestety, wielkie chęci nie spalają kalorii 🙂

Dlatego zawsze gorąco zachęcam do aktywności fizycznej! 🙂 Mężczyzną raczej mamy małe szanse już zostać 😉

Ostatnio pisałam Wam w poprzednim artykule, że jeśli zjemy za mało kalorii nasz organizm zacznie magazynować tłuszczyk jak tylko skończymy głodówkę…

Dzisiaj mamy sytuację odwrotną ,czyli jemy więcej niż nasza całkowita przemiana materii nasz organizm całą nadwyżkę kaloryczną zmienia w tłuszcz…

Bo przecież każdy robi zapasy na gorsze czasy, prawda? 😉 

Wiecie dla naszego organizmu jak i głodówka tak i nadwyżka jest czymś nienaturalnym…

I musi się bronić przed tym…. To jest tak troszkę jak z przypływem gotówki…

Nawet jak nie potrzebujemy to z ogromną przyjemnością

I to wcale nie muszą być burgery zapijane colą i wódką…

Jakakolwiek nadwyżka energii do tego prowadzi…

Dlatego tak bardzo istotne jest dobre oszacowanie naszej całkowitej przemiany materii  …

I niestety większość osób wylicza to „na swoją korzyść” w zasadzie niekorzyść…

…bo błędne przeszacowanie niestety prowadzi do braku efektów…

Jeśli chodzi o dietetykę zawsze robimy optymistyczny plan działania i diety…

Na przykład wybieramy opcję „3 razy w tygodniu znajdę czas na fitness” to nic, że wcześniej naszą jedyną aktywnością było obejrzenie butów na fitness oczywiście na internecie 😉

Oczywiście jest to super plan, ale czy realny?

Czy z zera uda się osiągnięcie takiej aktywności?

Regularnej aktywności?

Takiej wiecie tydzień po tygodniu…

a nie od święta…

Często też patrzymy na koleżankę, która jest aktywna, trenuje regularnie (jak Ty w planach….:)

… i je dużo i jest szczupła…

a jeszcze na instagramie mnóstwo dziewczyn z piękną sylwetkę pokazują ile jedzą…

I oczywiście jak najbardziej to popieram sama jak trenuję jem mnóstwo nawet na redukcji…

I rzeczywiście, żeby schudnąć trzeba jeść o czym piszę w poprzednim artykule, ale czasem łatwo przeszarżować…

Ale ja teraz bez treningów czy regularnej aktywności jak teraz podczas kontuzji no nie mogę tyle jeść, bo niestety pojawiło by się +5 😉

Więc patrzenie na kogoś niestety rzadko kiedy przyniesie nam efekty…

Te zamierzone efekty…

Każda z nas jest inna…

Pamiętaj jesteś wyjątkowa!

To że sposób koleżanki na nią działa to wcale nie znaczy, że podziała i na Ciebie…

Szczególnie jak koleżanka zjada produkty, które my nie lubimy a my się zmuszamy to jeść, skoro na nią świetnie działają…

Całe życie będziesz się tak poświęcać?

Chyba nie ma to sensu, prawda?

Jak myślisz?

Często jest tak, że podchodzisz świetnie do sprawy wyliczasz zapotrzebowanie …

I  troszkę przesadzasz ze współczynnikiem aktywności i …

… niestety tych kalorii wychodzi za dużo…

Szczególnie częstym błędem nie liczenie kalorii z orzechów, pestek, suszonych owoców… soków, napoi…

I teoretycznie zjadasz 1500 kcal, ale z dodatkami czy samymi napojami… Nawet nie wiecie jak często się to zdarza…

Mało kalorii z jedzenia, a ogromna ilość z napoi…

Napojów? jejku nie wiem jak jest po polsku…

I  robi się 2200 kcal i nic dziwnego, że waga stoi w miejscu! 🙂

Co ciekawe, zawsze, ale to zawsze osoby, które jedzą za mało myślą, że jedzą za dużo…

A osoby, które jedzą za dużo myślą, że jedzą za mało…

Za każdym razem tak jest… 🙂

Ostatnio przytoczę Wam kilka rozmów z moimi podopiecznymi 🙂

Pierwsze wizyty zawsze są interesujące i zaskakujące 🙂

„na śniadanie jem 2 kanapki chleba z twarożkiem i pomidorkiem…”

Myślę super perfekto, jest dobrze:)

…Ale to koniec…

„i … do tego 2 jajka, serek wiejski z dżemem i smoothie z banana, ananasa i płatków owsianych”

Mhm…

jakby to powiedzieć, że troszku jednak dużo, skoro ta Pani uważa, że mało… 🙂

Połowa dziennego zapotrzebowania w jednym posiłku… 🙂

A z biegiem dnia ilość kalorii się nakręca…

Co ciekawe prowadzę również sportowców i wiecie oni mniej więcej tyle jedzą na śniadanie…

… Przy dwóch treningach dziennie…. 😉

czy

„wie Pani ja w sumie jem zdrowo, na przykład paczkę orzechów włoskich jem dziennie…”

„Paczkę to znaczy ile….”

Zawał na prawdę mam w tym momencie zawał…

„no tak minimum 100 g, a czasem 200 g przecież są takie zdrowe…”

Są oczywiście, że są … Genialne źródło kwasów omega 3, minerałów, witamin…

i oczywiście kalorii 100 g dostarcza 657 kcal….

Czyli 2 takie paczki 1314 kcal…

A co z resztą posiłków?

I to jest bardzo częsty błąd., ale to bardzo częsty…

Uważanie, że jeśli coś jest fit to znaczy, że można zjeść tego więcej bez żadnych konsekwencji… 

Niestety jeśli zjemy podwójną porcje czegoś fit to połowa kalorii niestety nie wyparuje…

Warzywa jasne większe ilości na spokojnie nam w żaden sposób nie zaszkodzą, ale weźmy na przykład 2 wiejskie serki lekkie zamiast jednego zwykłego …

Między lekkim, a normalnym jest 40 kalorii różnicy, jedząc podwójną porcje lekkiego różnica robi się o 200 kcal!

Do tego dorzucimy pestki, bo zdrowe, suszone owoce jako zamiennik słodyczy i owoce do smaku i z przekąski 200 kcal robi nam się posiłek 600 kcal…

Smutna prawda jest taka czy zjemy kilo orzechów czy kilo frytek każdy naddatek energetyczny przemieni się na tkankę tłuszczową…

I mamy dwie opcje do wyboru…

Albo zwiększyć aktywność fizyczną albo po prostu jeść mniej…

Pamiętając o moim wcześniejszym wpisie, żeby nie przesadzać z ich ucięciem…

Bo najgorsze co można zrobić to w niektóre dni uciąć sobie kalorie do maximum…

żeby w kolejne „pogrzeszyć” organizm jest tak roztrojony..

że każdą nadwyżkę zmagazynuję w postaci tłuszczu…

A przecież tego nie chcemy prawda?

Oczywiście ma ogromne znaczenie czy jest fast foody, przetworzoną żywność czy orzechy i fit słodycze …

Przede wszystkim Twoje zdrowie Ci za to podziękuje…

Ale niestety nadwyżka kalorii to nadwyżka kalorii i …

albo

ruszymy nasze 4 litery i to spalimy

albo ….

… nasze 4 litery będą większe :p

Za tydzień zapraszam Was na kolejny powód braku sukcesu w zrzucaniu kilogramów, a już jutro zapraszam na słodką..śro… czwartek! 🙂

podpis

Jeśli jesteście zainteresowani, abym stworzyła Wam indywidualnie opracowany jadłospis pod Wasze smaki ,

jednostki chorobowe i styl życia to kliknijcie obrazem i skontaktujcie się ze mną! 🙂

Zrób ten pierwszy krok w kierunku wymarzonej sylwetki! 🙂 

Działam mobilnie na terenie Śląska i Krakowa, stacjonarnie przyjmuję w Tychach i Katowicach, a osoby z innych okolic zapraszam do konsultacji online <3

Zakręcona dietetyczka z holistycznym i optymistycznym podejściem do świata
Posts published: 141

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie
Dietetycznie Zakręcona
Dietetyk do zadań specjalnych, z optymistycznym podejściem do życia, zarażam swoją pasją do zdrowego stylu życia! :))) Pokażę Wam, że dieta wcale nie musi być nudna, niesmaczna i trudna! A na pewno musi być pyszna, skuteczna i zdrowa!
Szukajka
Copyrights © 2015-2016 SUZETTE. All Rights Reserved.

Facebook