Dlaczego nie potrafię schudnąć? Odcinek 1

Jesteś na diecie, a nie widzisz żadnych efektów? Próbowałaś już miliona różnych diet i dalej nic? Jaka jest przyczyna? Czy rzeczywiście jesteś beznadziejnym przypadkiem?

To zaczynamy kolejny cykl artykułów, tym razem co tydzień w we wtorki będę zapraszać Was na kolejną przyczynę braku spadki wagi.

Jeśli oglądaliście serial „13 powodów” na Netflixie to ten cykl jest dla Was, oczywiście bez samobójstwa! 🙂 Tylko z happy endem! 🙂

W swojej już 2 letniej praktyce przewinęło mi się mnóstwo osób…

Większość z nich zaczynała wizytę,a nawet już nie wizytę… rozmowę telefoniczną

„nie potrafię schudnąć… nie wiem co robię źlę”

i potem zarzekania, że to genetyka i milion innych wymówek, że na pewno im się nie uda, że już wszystko stosowali i nic…

„Bo na mnie nic nie działa….”

2 tygodnie diety ze mną i cud się stał jednak się dało… 😉

Oczywiście też są osoby, które wiedzą są świadome, że jakiś błąd popełniają, dlatego się zgłaszają 🙂

 

 

 

Więc po latach obserwacji znalazłam kilka powodów dlaczego nie udaje nam się schudnąć, gdy działamy na własną rękę i co tydzień będę chciała Wam te przyczyny szczegółowo  opisać 🙂 

Oczywiście jak to wygląda też mojego praktycznego doświadczenia 🙂

Więc powód numer 1… Jesz za mało

Na pewno słyszałyście powiedzenie

„żeby schudnąć trzeba jeść”

i na prawdę, ale to absolutnie jest to prawda! 

Oczywiście, wiecie to trzeba też dobrze interpretować, bo są osoby, które słysząc to na śniadanie zjedzą swoje dzienne zapotrzebowanie, ale o tym wpis za tydzień, czyli powód drugi… jesz za dużo…

Większość Pań, które do mnie się zgłasza paradoksalnie je za mało…

Albo za mało kalorycznie albo za mało odżywczo…

Nic dziwnego, skoro w ostatnim 20leciu były modne diety głodówkowe typu dieta kapuściana, dieta owocowa, dieta cytrusowa… Innymi słowy „dieta bez sensu”…

Są to przeważnie tygodniówki, 10dniówki maksymalnie diety miesięczne…

Dlaczego?

Z prostej przyczyny organizm nasz da sobie radę przed jakiś czas bez składników odżywczych, minerałów, witamin, jest na to przystosowany, ale dłuższe stosowanie takiej diety nikt nie zaleci, bo potem pojawiają się niedobory…

Dlaczego mówię, że dieta głodówkowa nie ma sensu?

Po pierwsze, ile pracowałaś na tą oponkę?

Ale tak szczerze…

Tydzień pofolgowałaś?

Dwa?

Miesiąc?

Czy więcej…

Znacznie więcej?

To nie oczekuj, że kilkumiesięczne nie pilnowanie diety zrzucisz w tydzień!

 

 

Wiem, domyślałam się, że chcesz jak najszybciej szczególnie jak widzisz te metamorfozy gwiazd czy zdjęcia na internecie 20 kilo w miesiąc, w tydzień!

Najlepiej w jeden dzień… Oczywiście, że się da…

Tylko niestety, ale nie z tłuszczu…

I na tym bazują wszystkie diety głodówkowe…

Nie jesz odpowiedniej ilości kalorii, organizm spowalnia swój metabolizm (nie mylcie z wypróżnianiem to zupełnie coś innego) tętno nam spada, organizm dostaje sygnał

„kurcze nie je, coś się dzieję, zwolnijmy…”

głodówka trwa kolejne dni… on myśli

„oki coś poważnego… po co mi te mięśnie? Skoro one tyle ważą… po co je dźwigać jak nie mam siły na swoje potrzeby”

czyt. pracę serca, oddychanie czy po prostu koncentracje i myślenie...

I oprócz mięśni zrzuca wodę, bo po co ją dźwigać?

Tłuszcz hm przeważnie jak był tak jest może cosik ruszy, bo organizm w końcu sięgnie po tą energię zapasową z tłuszczyku…

Ale oczywiście mi nie patrzymy na to czy lecą nam mięśnie, woda czy tłuszcz..

Kurczowo trzymamy się liczby… Leci -5 kg w tydzień? Super…

No kurcze nie super…

Po pierwsze Twoja skóra na pewno nie wygląda w tym momencie bosko…

Dla niej to o wiele za szybko, staje się wiotka i obwisła…

Oczywiście jeśli jesteś gorącą 20stką to jeszcze tego nie zauważysz aż tak, ale po 30stce umówmy się jest niestety inaczej….

Straciłaś wodę też z niej, więc nie jest nawilżona…

I mięśnie, które ładnie ją podtrzymywały…

Po drugie jesteś zmęczona…

I jest to normalne, bo Twój organizm daje Ci informacje „zwolnij kobieto!”

Zawroty głowy?

Mówi Ci „połóż się…”

Spada Ci koncentracja…

Organizm cały czas mówi Ci „zwolnij…”

Ale wiadomo idzie komunia, wesele nielubianej kuzynki przecież trzeba się zmieścić sukienkę , prawda? 😉

Po trzecie, no właśnie tutaj jest pies pogrzebany…

Kończy się dieta…

I?

Czyżby pojawił się efekt jojo?

No właśnie…

Niestety dałaś organizmowi znak, że głodzisz się z jakiegoś powodu, on chce przetrwać..

Nie interesuje go, że chcesz ładniej wyglądać…

On to czego mu nie dostarczysz weźmie od Ciebie… paznokcie… włosy.. skóra, kości mamy tam mnóstwo minerałów w razie takich sytuacji weźmie z nich…

Czyli pojawi się suchość skóry, wiotkość, zmarszczki, rozdwajające si paznokcie, słabe paznokcie, wypadające włosy to wszystko jest konsekwencją niedożywienia i wiecie, takiego lajtowego….

Bo konsekwencji zdrowotnych długofalowych jest niestety więcej…

Ale oki skończyłyśmy dietę…

Organizm myśli „ufff udało się żyjemy… gdyby tej wariatce znowu do głowy przyszedł taki pomysł, zabezpieczę się”

i właśnie na wszelki wypadek jak zaczniesz już jeść normalnie organizm zabezpieczy się w postaci tłuszczyku…

Dopiero od jakiś kilkunastu lat mamy dostęp tak szeroki do żywności, kiedyś tego jedzenia często brakowało…

Dlatego jesteśmy tak zaprogramowani, że magazynujemy nadmiar…

Na gorsze czasy, a Ty dałaś mu sygnał, że te gorsze czasy mogą nastąpić, że coś się dzieje…

Kolejna sprawa pierwsza dieta -10 kg…

a druga? wolniej prawda?

I kolejna i kolejna… i zero efektów?

No właśnie organizm na prawdę nie jest głupi, zwróć uwagę, że na podstawie pracy naszego mózgu powstały komputery…

Jak on tylko zobaczy taką dietę, wie co się świeci i nie da się nabrać i zrzuca wolniej…

Uczy się na swoich błędach! 🙂

W przeciwieństwie do nas! 😉

Uczy się, on na prawdę lubi ten tłuszczyk i chętnie się go nie pozbędzie…

 

Oki,a le załóżmy, że nie jesteś na diecie z internetu stwierdziłaś, że będziesz jeść po prostu mniej …

Nawet nie wiecie jakie to też może być zgubne…

Bardzo, ale to bardzo często, szczerze to tak w 90% przypadków jest tak, że słyszę, gdy ktoś przychodzi do mnie…

„Wie Pani co ja jem mało…i zdrowo.. Trzymam się, ale jak już wrócę do domu to się zaczyna….”

I wtedy zadaję magiczne pytanie….

„I co Pani je w ciągu dnia …?”

i wtedy na prawdę trzymam poker face, bo już wiem jak będzie odpowiedź…ale już małe zakłady w mojej głowie co to takiego 😉

„No wie Pani, sałatkę z warzyw : pomidor, sałata, ogórek… potem jakieś jabłko zjem….”

„i…..?”

mam wtedy mały zawał, serio

„No i tyle czasem nie zjem tego jabłka… ale jak już mnie ssie to muszę…potem w domu znowu jakąś marchewkę… kromkę chleba albo wędlinę..

a potem jak już zacznę jeść  nie umiem skończyć….

mam problem z tym wieczornym obżarstwem…”

Wtedy pojawia mi się szeroki uśmiech i spokojnym tonem…

Pełna podziwu, że dana osoba potrafi tyle godzin na sałacie przeżyć, bo ja bym chyba się obaliła 😉

„je Pani za mało w ciągu dnia.. wieczorem, gdy stres i adrenalina spada organizm się domaga jedzenia… i skoro głodził się cały dzień ciężko uzyskać to uczucie sytości…”

Zaczyna się niedowierzanie…

Ale jak to .. Jem DUŻO WARZYW”

Tjaaaa, w sumie przy dobrych wiatrach jakieś 300 kcal..

 

rzeczywiście dużo, wiecie bo oczywiście bez jajka, bez sera, bez mięsa, bez oliwy , bo to kalorie…

A potem w domu 10 kromek chleba, chipsy, słodycze bo aż nas skręca z głodu…

I to jest normalne jak mi czasem przedłuży się dzień albo stoję w korku albo zaśpię i nie mam nic ze sobą i jak wrócę do domu…

mam dokładnie to samo, zjadłabym wszystko…

Więc po prostu pilnuję tego, żeby takie sytuacje się nie zdarzyły, mam zawsze przy sobie jakiegoś kupnego fit batonika (za niedługo wpis o nich!) w woreczku mix orzechów na czarną godzinę…

I staram się brać zawsze ze sobą jedzenie …

Ale wiecie jak to się kończy, że wieczorami jest atak na lodówkę?

Wyrzutami sumienia u Pań…

„znowu nie dałam rady, jestem straszna… beznadziejna, nawet tego nie potrafię….”

I to jest problem…

Ogromny problem…

Narzucenie sobie takiego reżimu, takiego wielkiego reżimu…

A potem się jeszcze obarczamy, że organizm i fizjologia zwyciężyła…

„jestem beznadziejna na pewno nie schudnę! wracam do normalnego jedzenia…”

i waga stoi albo idzie do góry niestety…

A czasem są Drogie Panie, przez niejedzeniu minimalnej ilości kalorii potrzebnej nam to normalnego funkcjonowania tyjemy…

I tutaj pozdrawiam moją Panią Bogusie , co jadła hm 700 kcal PRZY PRACY FIZYCZNEJ przy AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ 2 godzinnej codziennie…

I trzymała to kilka miesięcy a waga… szła w górę…

Organizm tak obniżył podstawową przemianę materii przez taką kaloryczność, że każdy lekki naddatek energii magazynował w tłuszcz…

Gdy opowiedziałam, że jest za mała kaloryczność i musimy ją zwiększyć… pojawił się lekki szok i przerażenie…

 „przecież ja przytyję od większej ilości jedzenia….” 

…ale udało mi się się przekonać i uzyskałyśmy ładne spadki 🙂

Dało się bez głodówki? Bez zawrotów głowy?

Oczywiście, że tak! 🙂

Oki kalorie kaloriami…

Ale czasem zdarza się tak, że jemy za mało wartościowych produktów…

Zapominamy o białku, czyli takich produktach jak mięso, nabiał, ryby, jajka czy warzywa strączkowe…

Zapominamy o tłuszczu, bo przecież tłuszcz tuczy!

Nie nie tuczy… naddatek energii tuczy, a nie sam jakiś makroelement…

Są bardziej kaloryczne te produkty, ale one same w sobie nie mają magicznych właściwości, który organizm stwierdzi

„o to tłuszcz czyli dajemy to w boczki…”

czyli nie używamy olejów, nie jemy orzechów, pestek…

A to wszystko to cenne źródło nie tylko tłuszczy, ale też minerałów, witamin, antyoksydantów… kwasów omega 3, które są nam niezbędne do funkcjonowania!

Dlatego nie da się wyeliminować tych produktów, najlepiej wyrzucić jeszcze owoce i warzywa „bo szkoda kalorii na pierdoły…” 

I robi nam się katastrofa….

Ujemny bilans kaloryczny jest bardzo istotny, ale również znaczenie ma ogromne ile tłuszczy, węglowodanów, białka mamy w diecie, ile jest błonnika czy jesz produkty pełnoziarniste czy wysokoprzetworzone to również ma ogromne znaczenie…

ale to będzie kolejny powód ! <3

Dlatego nie ma niestety diety cud, którą będziemy stosować 2 tygodnie i z rozmiaru 46 pojawi się 38…. 

Do tego zdrowo i bez efektu jojo…

Tak się po prostu nie da …

Póki nie zmienisz swoich nawyków i swojego sposobu myślenia, że dieta nie jest tylko na chwilę to niestety zawsze albo pojawi się znowu nadmiar kilogramów

… albo co gorsza problemy zdrowotne…

I tak na prawdę oto mi chodzi, oto chodzi w racjonalnym żywieniu dlatego w każdym wpisie Wam tłukę nacisk na to, że

dieta na prawdę potrafi być smaczna i według mnie musi być smaczna, zdrowa i łatwa ….

…Bo nie jest żadne osiągnięcie wytrzymać na niedobrej diecie miesiąc i potem wrócić do starych nawyków…

Ale ustalenie takiej diety, takiego sposobu odżywiania, który dla Ciebie będzie przyjemnością, nauczy się dobrych nawyków, dzięki czemu zostanie z Tobą na całe życie to jest sukces i oto walczę każdego dnia z moimi podopiecznymi…

O tę właśnie zmianę myślenia…

Ale jak ją zmienić dowiecie się z kolejnych artykułów! 🙂

Jak wyznaczyć ilość kalorii, aby organizm nie miał za mało i obniżył metabolizmu? O tym zapraszam Was na mój bardzo staaaary wpis

W tym miejscu chciałabym Was gorąco zaprosić na kolejny wpis „Dlaczego nie chudnę?”

Który pojawi się już za tydzień! :))))

podpis

Jeśli jesteście zainteresowani, abym stworzyła Wam indywidualnie opracowany jadłospis pod Wasze smaki ,

jednostki chorobowe i styl życia to kliknijcie obrazem i skontaktujcie się ze mną! 🙂

Zrób ten pierwszy krok w kierunku wymarzonej sylwetki! 🙂 

Działam mobilnie na terenie Śląska i Krakowa, stacjonarnie przyjmuję w Tychach i Katowicach, a osoby z innych okolic zapraszam do konsultacji online <3

Z tej serii zapraszam Was na wpisy

Dlaczego nie potrafię schudnąć? Odcinek 2

Dlaczego nie potrafię schudnąć? Powód 3

Dlaczego nie potrafię schudnąć? Powód 4

Zakręcona dietetyczka z holistycznym i optymistycznym podejściem do świata
Posts published: 141

2 comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie
Dietetycznie Zakręcona
Dietetyk do zadań specjalnych, z optymistycznym podejściem do życia, zarażam swoją pasją do zdrowego stylu życia! :))) Pokażę Wam, że dieta wcale nie musi być nudna, niesmaczna i trudna! A na pewno musi być pyszna, skuteczna i zdrowa!
Szukajka
Copyrights © 2015-2016 SUZETTE. All Rights Reserved.

Facebook